Kategorie: Wszystkie | Druty | Fotografia | Jedzonko | Szydełko | Wypieki i inne słodkości
RSS

Wypieki i inne słodkości

niedziela, 01 kwietnia 2012

Zacznę od tego, że moje coroczne "postanowienie noworoczne" po wielu nieudanych próbach postanowiłam wcielić w końcu w życie - nałożyły się na to różne czynniki i w końcu się udało! Zdecydowałam się w znaczący sposób ograniczyć mój czas spędzany przed komputerem. Ja wiem, że dla niektórych to może żadne wydarzenie i żaden problem, ale mnie jakoś średnio do tej pory wychodziło - obiecywałam sobie, jak siadałam przed komputerem, że tylko na chwilę, tylko zajrzę na pocztę, tylko coś poczytam i tak mijała godzina, czasem dwie, a bywało, że dłużej, a później dziwić się, że człowiek niewyspany chodzi...
I nagle okazało się, że doba nie jest aż tak krótka! Zrobiłam krótki rachunek sumienia - stwierdziłam, że najwięcej czasu zabiera mi forum, na którym się udzielałam, facebook oraz allegro. No i przestałam pisać, zlikwidowałam konto na fb i ograniczyłam, póki co znacząco, buszowanie po allegro. Postanowiłam oszczędzić jedynie bloga, którego swoją drogą, stosunkowo niedawno zaczęłam prowadzić... No i tyle w tym temacie.

Od dawien dawna marzyło mi się, aby upiec domowy chleb, ewentualnie jakieś bułki... swego czasu robiliśmy taki w maszynie do chleba, ale to tylko polegało na wsypaniu gotowej mieszanki i odczekaniu, aż maszyna chleb wyrobi, upiecze, a potem tylko wyjąć i zjeść. Jakoś średnio mnie to satysfakcjonowało... Efekt jest taki, że maszyna już od dłuższego czasu stoi bez sensu schowana na szafie...

No i w końcu! Trafiłam na przepis na tzw. nocne bułeczki na blogu Atiny. Od razu przypadł mi do gustu, bo różnił się od wszelkich drożdżowych wypieków z jakimi miałam do tej pory do czynienia. Zwykle robiłam do różnych ciast rozczyn z drożdży, cukru, mleka, potem gotowe ciasto musiało wyrastać w cieple... a tu wszystko inaczej - drożdże zasypuje się jedynie cukrem, ciasto wyrasta w zimnej lodówce... Musiałam wypróbować!

A oto przepis z blogu Atiny:

Składniki na 12 bułeczek:

  • 3 szklanki mąki pszennej typ 650 (szklanka - 250 ml) (ja dałam normalnej tortowej)
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka cukru
  • 40 g drożdży
  • ½ szklanki wody
  • ½ szklanki mleka
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/3 szklanki oleju

Dodatkowo:

  • do posmarowania: 1 jajko i mleko
  • do posypania: sezam, mak, siemię ...

Wieczorem:

Mąkę (pszenną i ziemniaczaną) przesiać do miski. W małej miseczce lub filiżance rozkruszyć drożdże i zasypać je cukrem. Poczekać, aż się rozpuszczą (jeżeli nie mogą "ruszyć", to można im pomóc rozgniatając je i mieszając łyżeczką). Do mąki dodać łyżeczkę soli, mleko, wodę, olej i rozpuszczone drożdże. Wszystko wymieszać łyżką, aż do połączenia się składników. Następnie ciasto przełożyć na blat posypany mąką i zagnieść przez około 5 minut (gdy się klei do rąk, podsypać jeszcze mąką). Przykryć miską i zostawić na następne 5 minut. Po odpoczynku, wyrobić jeszcze przez około 3 minuty. Wyrobione ciasto włożyć do lekko naoliwionej miski, przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na całą noc. Powinno dużo urosnąć.

Rano:

Ciasto wyłożyć na blat i podzielić na około 12 części. Uformować bułki w dowolnych kształtach i ułożyć je na blaszce. Przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia na około 20 minut. Przed włożeniem do piekarnika bułki posmarować roztrzepanym jajkiem z odrobiną mleka i posypać sezamem, makiem lub siemieniem.

Piec w temperaturze 220ºC, przez około 20 - 25 minut. Studzić na kratce.



Bułeczki są naprawdę pyszne! Do nich przygotowałam jeszcze po raz pierwszy domowe masełko wg przepisu z blogu "Domowe pogawędki" (jakiż banał!). Wyśmienity zestaw... żeby jeszcze pomidory były z własnej hodowli, to już w ogóle byłaby bajka... Niestety maselniczka zajęta przez masło sklepowe... ale dzisiaj musiało być własne!

Od razu przepraszam za jakość pierwszych zdjęć, ale u mnie w kuchni zazwyczaj "króluje" telefon komórkowy jako "uwieczniacz" ;) Jakoś nie mogę się przyzwyczaić do robienia zdjęć pożywienia :D

 

Chwila prawdy, czyli pokaż kotku, co masz w środku...

wtorek, 10 stycznia 2012

No to podaje przepis, może ktoś miałby ochotę wypróbować ;)Bo ciasto smakowite, a robi się bardzo szybko i jest banalne.

 

Składniki:

- 130g biszkoptów

- 130g śliwek suszonych

- 130g orzechów włoskich

- 130g masła

- 2 serki mascarpone (po 250g)

- 2 galaretki cytrynowe

- 100g cukru pudru

- polewa krówkowa (tj. mleko skondensowane słodzone gotowane przez 3h - do kupienia gotowe)

 

Przygotowanie:

Biszkopty, śliwki, orzechy i masło wrzucić do robota kuchennego i zmiksować (w momencie gdy takowego nie posiadamy przygotowanie znacznie się wydłuża, bo należy wszystko w miarę dokładnie posiekać.

Dwie galaretki przygotować w połowie wody podanej w przepisie (czyli 500ml wody na dwie galaretki) i odstawić do wystygnięcia. W między czasie zmiksować serki mascarpone z cukrem pudrem.

Wyłożyć małą tortownicę (23cm) papierem do pieczenia - na papier wyłożyć połowę masy biszkoptowo-śliwkowo-orzechowo-maślanej i wyrównać na dnie. Do serka mascarpone dodać ostudzoną galaretkę i zmiksować (uwaga, można się pochlapać hi,hi,hi). Mase serowo-galaretkową wylać na przygotowany w tortownicy spód i wstawić na około 30min. do lodówki, żeby masa serkowa trochę się ścięła, wyłożyć pozostałą część masy, wyrównać, polać polewą krówkową. Voila.

 

A ja marząc dalej o Inspirze dla siebie zapisałam się na rozdawajkę z nią w roli głównej ;)

I candy u Aneczki:

czwartek, 22 grudnia 2011

Bajkowo piernikowa chatka. Moja pierwsza zabawa w budowlańco-murarza ;) Efekt nie powalający, ale na pewno zadowalający :)

 

PS. Znalazłam pasmanterię, w której Pani wiedziała co to laleczka dziewiarska (nawet powiedziała, że za dwa dni może ją miec na sklepie, bo ma na magazynie) i wiedziała, co to markery, aczkolwiek mówi, że nigdy nie miała na stanie. Chociaż tyle ;)

wtorek, 20 grudnia 2011

Święta tuż, tuż... i jak co roku będą pierniczki. Tym razem planuje każdemu dołączyc mały woreczek pierniczków do prezentu. Póki co powstała pierwsza partia, jeszcze nie udekorowana lukrem, ale już mogę się pochwalic.

Po raz kolejny korzystałam z przepisu koleżanki Basi z pewnego forum ;)

50 dag mąki
20 dag cukru pudru (jeśli będą lukrowane to 10-15 dag)
20 dag miodu
12 dag masła lub margaryny
1 jajko
1 łyżeczka sody oczyszczanej
1 opakowanie przyprawy korzennej

Mąkę wymieszać z sodą, zrobić wgłębienie na środku, wlać miód, dodać przyprawy korzenne, cukier, masło i jajo. Zagnieść ciasto.
Wałkować między 2 kawałkami folii spożywczej - nie trzeba wtedy podsypywać mąką. Piec ok. 10 minut w 180 stopniach.


Dodatkowo kilka pierniczków zostało udekorowanych landrynkowym witrażykiem (całą landrynkę umieszcza się w dziurce piernika i wsadza do piekarnika - ot, cała filozofia).

Wszelkie zamieszczane przeze mnie zdjęcia oraz teksty są mojego autorstwa i podlegają ustawie o ochronie prawa autorskiego (Dz.U. 2006 nr 90 poz. 631). Oświadczam, iż nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy, a przede wszystkim na wykorzystywanie zdjęć, na których są moje dzieci.