środa, 04 kwietnia 2012

Postanowiłam wprowadzić nieco zmian - wyjaśnienie już na nowym miejscu.

Przepraszam i jednocześnie zapraszam :-)

12:56, cicha07987
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 kwietnia 2012

Zacznę od tego, że moje coroczne "postanowienie noworoczne" po wielu nieudanych próbach postanowiłam wcielić w końcu w życie - nałożyły się na to różne czynniki i w końcu się udało! Zdecydowałam się w znaczący sposób ograniczyć mój czas spędzany przed komputerem. Ja wiem, że dla niektórych to może żadne wydarzenie i żaden problem, ale mnie jakoś średnio do tej pory wychodziło - obiecywałam sobie, jak siadałam przed komputerem, że tylko na chwilę, tylko zajrzę na pocztę, tylko coś poczytam i tak mijała godzina, czasem dwie, a bywało, że dłużej, a później dziwić się, że człowiek niewyspany chodzi...
I nagle okazało się, że doba nie jest aż tak krótka! Zrobiłam krótki rachunek sumienia - stwierdziłam, że najwięcej czasu zabiera mi forum, na którym się udzielałam, facebook oraz allegro. No i przestałam pisać, zlikwidowałam konto na fb i ograniczyłam, póki co znacząco, buszowanie po allegro. Postanowiłam oszczędzić jedynie bloga, którego swoją drogą, stosunkowo niedawno zaczęłam prowadzić... No i tyle w tym temacie.

Od dawien dawna marzyło mi się, aby upiec domowy chleb, ewentualnie jakieś bułki... swego czasu robiliśmy taki w maszynie do chleba, ale to tylko polegało na wsypaniu gotowej mieszanki i odczekaniu, aż maszyna chleb wyrobi, upiecze, a potem tylko wyjąć i zjeść. Jakoś średnio mnie to satysfakcjonowało... Efekt jest taki, że maszyna już od dłuższego czasu stoi bez sensu schowana na szafie...

No i w końcu! Trafiłam na przepis na tzw. nocne bułeczki na blogu Atiny. Od razu przypadł mi do gustu, bo różnił się od wszelkich drożdżowych wypieków z jakimi miałam do tej pory do czynienia. Zwykle robiłam do różnych ciast rozczyn z drożdży, cukru, mleka, potem gotowe ciasto musiało wyrastać w cieple... a tu wszystko inaczej - drożdże zasypuje się jedynie cukrem, ciasto wyrasta w zimnej lodówce... Musiałam wypróbować!

A oto przepis z blogu Atiny:

Składniki na 12 bułeczek:

  • 3 szklanki mąki pszennej typ 650 (szklanka - 250 ml) (ja dałam normalnej tortowej)
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka cukru
  • 40 g drożdży
  • ½ szklanki wody
  • ½ szklanki mleka
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/3 szklanki oleju

Dodatkowo:

  • do posmarowania: 1 jajko i mleko
  • do posypania: sezam, mak, siemię ...

Wieczorem:

Mąkę (pszenną i ziemniaczaną) przesiać do miski. W małej miseczce lub filiżance rozkruszyć drożdże i zasypać je cukrem. Poczekać, aż się rozpuszczą (jeżeli nie mogą "ruszyć", to można im pomóc rozgniatając je i mieszając łyżeczką). Do mąki dodać łyżeczkę soli, mleko, wodę, olej i rozpuszczone drożdże. Wszystko wymieszać łyżką, aż do połączenia się składników. Następnie ciasto przełożyć na blat posypany mąką i zagnieść przez około 5 minut (gdy się klei do rąk, podsypać jeszcze mąką). Przykryć miską i zostawić na następne 5 minut. Po odpoczynku, wyrobić jeszcze przez około 3 minuty. Wyrobione ciasto włożyć do lekko naoliwionej miski, przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na całą noc. Powinno dużo urosnąć.

Rano:

Ciasto wyłożyć na blat i podzielić na około 12 części. Uformować bułki w dowolnych kształtach i ułożyć je na blaszce. Przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia na około 20 minut. Przed włożeniem do piekarnika bułki posmarować roztrzepanym jajkiem z odrobiną mleka i posypać sezamem, makiem lub siemieniem.

Piec w temperaturze 220ºC, przez około 20 - 25 minut. Studzić na kratce.



Bułeczki są naprawdę pyszne! Do nich przygotowałam jeszcze po raz pierwszy domowe masełko wg przepisu z blogu "Domowe pogawędki" (jakiż banał!). Wyśmienity zestaw... żeby jeszcze pomidory były z własnej hodowli, to już w ogóle byłaby bajka... Niestety maselniczka zajęta przez masło sklepowe... ale dzisiaj musiało być własne!

Od razu przepraszam za jakość pierwszych zdjęć, ale u mnie w kuchni zazwyczaj "króluje" telefon komórkowy jako "uwieczniacz" ;) Jakoś nie mogę się przyzwyczaić do robienia zdjęć pożywienia :D

 

Chwila prawdy, czyli pokaż kotku, co masz w środku...

Wszelkie zamieszczane przeze mnie zdjęcia oraz teksty są mojego autorstwa i podlegają ustawie o ochronie prawa autorskiego (Dz.U. 2006 nr 90 poz. 631). Oświadczam, iż nie wyrażam zgody na ich kopiowanie bez mojej wiedzy, a przede wszystkim na wykorzystywanie zdjęć, na których są moje dzieci.